niedziela, 16 września 2012

Porwanie (Rapt) - reż. Lucas Belvaux

Najlepszym przyjacielem mężczyzny jest pies. Jeśli ktoś nie wierzy, niech zobaczy "Porwanie" Lucasa Belvauxa ze świetnym, i bardzo przystojnym, Yvanem Attalem w roli głównej. Attal jest mężem Charlotte Gainsbourg oraz ojcem ich trójki dzieci, więc  ktoś, kto jeszcze nie widział z nim żadnego filmu, może ten fakt zaliczyć na jego korzyść -  byle kogo by sobie przecież taka aktorka, jak Charlotte G., nie wybrała. W razie chęci naocznego przekonania się o jego talencie, tudzież uroku, polecam "Anthony'ego Zimmera" - pierwowzór amerykańskiego "Turysty" - Johnny Depp, przy całym szacunku i pamięci mojej miłości do niego - może Attalowi pięty lizać, że o dorastaniu mu do nich nie wspomnę.  A jeśli jeszcze komuś będzie mało - to proszę się pofatygować i spojrzeć na całkiem zgrabny francuski thriller "W skórze węża".

Stanislas Graff,  prezes jakiejś ważnej korporacji, jest człowiekiem światowym, bywalcem nie tylko ministerialnych gabinetów, ale również reprezentantem Francji w ważnych gospodarczych negocjacjach międzypaństwowych.  Posiada, jak na prezesa przystało, duży piękny dom z ogrodem, służbą, żoną, trzema córkami oraz ślicznym rasowym psem (na moje laikowe oko to seter, ale ręki sobie nie dam uciąć, że mam rację).  Wypasiony samochód służbowy z osobistym szoferem to oczywista oczywistość, wspominam o tym tylko z racji tej, iż pewnego pięknego poranka prezesa, wraz z samochodem, bez szofera, uprowadzono. Rzecz jasna w celu okupu.  Wiadomość o porwaniu i przesłanym rodzinie palcu prezesa natychmiast dostaje się do mediów. Rozpoczyna się festiwal wiadomości i plotek na temat życia i pożycia biznesmena. To dzięki mediom, właśnie, żona i córki, wraz z całym narodem,  mają wreszcie okazję poznać prawdziwe pasje i namiętności męża oraz ojca. O ileż łatwiej, będąc ich świadomym, znosić rodzinie ból z powodu porwania biedaka. No właśnie, biedaka - dosłownie. Bo,  jeśli jeszcze dodać fakt, że grupa korporacyjna. której Graff prezesuje, nie ma zamiaru wyłożyć ze wspólnej kasy ani  grosza na okup, będziemy mieli obraz lawiny nieszczęść jaka  go przysypała.
Ale, jak to mówią, nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Coś się traci, by zyskać coś innego.  Czasem okazuje się, że tragedie pomagają obudzić się z letargu. Ludzie pogrążeni w dobrobycie tracą czujność, umiejętność rozpoznawania wrogów i  przyjaciół. A paradoksalnie, pierwszym człowiekiem, który szczerze interesuje się emocjami głównego bohatera, jego zainteresowaniami, a co więcej szczerze niektóre podziela,  jest szef i pomysłodawca tego całego zamieszania.
W pewnym momencie odkrywamy, że mniej chodzi o sensację i wbijanie widza w fotel pod wpływem napięcia z powodu porwania Graffa. Bardziej martwimy się o jego los w przypadku ewentualnego powrotu na łono rodziny.  Na szczęście, w razie czego - jest pies.  :)

8 komentarzy:

  1. Cześć.

    Mój najbliższy przyjaciel od kilku miesięcy prowadzi bloga. Służy mu on do wyrzucenia z siebie pewnych rzeczy z którymi usiłuje się jakoś uporać. Chce je pozostawić gdzieś za sobą by móc iść naprzód. Uporządkować bałagan w głowie.

    Mimo, że zdecydował się "wykrzyczeć" z siebie to co leży mu na sercu, nie jest egoistycznym, zapatrzonym w siebie gówniarzem pragnącym zwrócić na siebie uwagę. Jest wrażliwym, uczciwym, zabawnym człowiekiem.

    Niestety dosyć często dopada go depresja. Czytając bloga zrozumiesz skąd się wzięła.

    Mam wielką prośbę - chciałbym Cię prosić o umieszczenie adresu na Twoim blogu oraz/lub/albo przeczytanie kilku postów i pozostawienie ciepłego komentarza. Oraz/lub/albo napisanie posta z prośbą do czytelników by zajrzeli pod wskazany adres.

    Nie będę w stanie się odwdzięczyć prócz napisania szczerego:

    Dziękuję.

    http://www.cien-feniksa.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę wielu odwiedzin na blogu oraz polecam notki napisane przeze mnie pod wpływem wielu ciekawych filmów, które powinny zainteresować także twojego przyjaciela. :)

      Usuń
  2. Zaciekawiłaś mnie i widzę, że nie jest osamotniona w kwestii Johnny'ego Deppa i jego utraconego uroku ;) Film sobie zapamietam, bo coraz bardziej przekonuje sie do francuskiego kina!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, jeśli chodzi o Deppa, to mam wrażenie, że zaczął tracić urok od kiedy kupił wyspę i zaczął zbierać na emeryturę, czyli w okolicach "Piratów z Karaibów", poza tym zbyt długa współpraca z Burtonem też mu nie wyszła na zdrowie. Facet zbyt mocno się zawęził, czy może raczej uwięził.
      Słuszna decyzja, jeśli chodzi o zapamiętanie tytułu filmu - bohatera tej notki. Polecam również pozostałe z Attalem. Jak i inne francuskie (też lubię) te może mniej znane np. tak od razu mi wpadły na myśl - "Wina Woltera" albo "Świadkowie" lub "Wróg publiczny nr 1" cz. I i II z rewelacyjnym Casselem w roli tytułowej.

      Usuń
  3. Zaintrygowawszy mnie tym psem :D Z ciekawością obejrzę ten film żeby zobaczyć to "cudo", który przewyższa Johnnego Deppa :) chociaż przyznaję z bólem serca, że w ostatnich filmach forma Johnnego nieco podupadła. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do Johnnego D. - jak wyżej, w odpowiedzi Izabeli, :) A żebyś wiedziała, że Attal go przewyższa, chodzi o role Deppa z ostatnich kilku lat, bo te wcześniejsze nie są do przebicia. Najlepiej zobacz więcej filmów z Attalem, nie tylko "Porwanie, ale także "Anthony Zimmer" albo w "Skórze węża".
      Mnie wątek psa bardzo podszedł, gdyż w ostatnim czasie oswajam się i odkrywam w sobie wielkie pokłady miłości do tego gatunku zwierząt. To są chyba najcudowniejsze stworzenia na świecie. :) Również pozdraiwam. :)

      Usuń
  4. Charlottę lubię, więc kto wie- może zerknę jak jej mąż spisuje się na ekranie;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A zerknij, zerknij, są siebie warci, :)

      Usuń